
Każda Saga ma swój początek... każda historia ma swój koniec ... a CERT w końcu musiał wygrać jakiś mecz na laderze AAO .
A było to tak ! :
Zaczynajac od samego początku oczywiście. O 20.15 na nasz ircowy kanał wlazł gość z wyspy i zaczal nieśmiało zagadywac, nie spotkał się z wielkim odzewem , ale w końcu ustalił , że wlazł na kanał "tego CERT'u" i został uspokojony , że mecz jest i CERTowy skład zwarty i gotowy.Dobrze , że nie rozumiał jak po polsku rozpoczeła sie rozmowa czy jest w ogole 5 osob na mecz i kto zna ta mapke ;) no ale to pewnien standard do którego nawykliśmy.
A dalej to było tak ! :
Wle?liśmy na oferowny przez oponentów serwer i tu spotkały nas pingi po 600-800 co spotkało się z umiarkowanym sceptycyzmem i powątpiewaniem z naszej strony . Co prawda pingi nieco spadły po chwili , natomiast serwer był nadal wybitnie "nieplajable". Tu nastąpiła szybka interwencja z naszej strony i po chwili siedzieliśmy już wszyscy w przytulnym SH. Nastąpiło kilka rund rytualnego Timkilowania (setup) . Ja osobiście przemknąłem sie raz przez plac mimo silnego ostrzału zza pleców i dobiegłem do pozycji wroga i spotkało mnie zaskoczenie, wszyscy przeciwnicy stali na swoim spawnie a broń leżała na ziemi, jakoś tak mi sie dziwnie zrobiło, napłynęły pacyfistyczne myśli i w natchnieniu chwili rzuciłem swoje 203 na ziemię i pognałem do wroga machając dziko rękami ( handsignals).No ale dość tej gry wstępnej.
Generalnie to było tak ! :
Na TS panował lekki niepokój, że czeka nas kolejny dość "statyczny mecz", wszyscy byli ciekawi jak zachowają się Angole. No i CIACH ... poszły konie po betonie, wszyscy radośnie pognali przez plac, ja wlazłem po drabince i bezskutecznie próbowałem trafić z 203 w "okno przy windzie". Nasi wpadli do środka , już po chwili rozległo się głośne "piłowanie" Capriego i sypnęło czerwonymi komunikatami .W tym momencie wszyscy odetchneli - chłopaki z wyspy nie kampuja !
Z marszu wygraliśmy pierwsza i drugą rundę. W tym momencie nastąpiło lekkie rozwolnienie i Angole zdołali wyrównać. Ostatecznie Nasza gra w ataku zakończyła się wynikiem 3:3.
A w obronie to było tak ! :
Zgodnie z doktryną wojenną CERTu wszyscy ruszyli do ataku ! Poganli radośnie w przeróżnych kierunkach i doszło do walki na placu , ja kilkakronie próbowałem wypaść środkowym wyjściem na dupala przeciwnikom ( z różnym skutkiem ) , reszta broniła recepcji i objectivów ( też z różnymi skutkami) , ale generalnie wiecej bylo czerwonych komunikatów niż niebieskich. I tak żeśmy sobie radośnie pykali, aż dotarliśmy do wyniku 6:5 , znaczy się piłki setowej ^^ Tą końcową rundę rozegraliśmy w śliczny sposób tłukąc wroga bez większych strat. Został nam ostatni Angol który ( jak orzekliśmy po spenetrowaniu budynku ) bał sie wejść do środka :) Wszyscy ruszyli w pogoń . Bidny Wyspiarz zdradił swoją pozycję strzałem z 203 (nieskutecznym) i zaraz padł martwy na cyce.
No a reasumując to było tak ! :
Mecz był bardzo przyjemny , było sporo fajnych sytuacji (o których nie piszę bo mi sie nie chce ^^) ... żeby nie szukać daleko choćby sławetne polowanie na szczura w wentylacji ^^ . Mecz ten udowodnił nam/mi , że w AAO też można grać zajebiste klanówki. Jak sądzę sporo zależy od przeciwnika - w tym przypadku trafiliśmy świetnie. Oby więcej takich meczy ! ... no i oby to zwycięstwo było przełamaniem złej passy =)
W meczu wystąpili ( w losowej kolejności ) : Milo,Capri,KeeKee,Snail/Troll,Kirq
Kirq to w koncu jak bylo :nau: dobry newsik :zeby2: