Wstępniak
Ciężkie zadanie dostałem, postaram się jednak wiernie odtworzyć działania naszego klanu od początku istnienia. Opis raczej subiektywny będzie i w dużej mierze skrócony - nie chcę żebyście posnęli ;/
Dzień pierwszy
Początki
CERT mają miejsce w dość dziwnym miejscu jakim było forum o tematyce IT - na
vortalu TwojePC, a zdarzenie o nazwie
CERT zainicjował
leon,
Yog i
Set (jak oni się poznali? nie mam pojęcia ;p). Tak czy inaczej
15 maja roku pańskiego 2002 powstał
Platoon - tak pierwotnie nazywał się
CERT. Ciężka i wyboista droga była przed nami, początkowo w czwórkę, potem w piątkę (kilka dni później dołączył do nas
MoWa - brat
Giwery) przystąpiliśmy do treningów, aby w
Dzień Dziecka 2002r. rozegrać pierwszy sparing z drugim polskim klanem
GROM. Rozjechali nas jak leszczy, ale nie ma się co dziwić -
GROM był już wtedy jednym z najmocniejszych klanów Europy, a nasz skład... hmmm... jakby to powiedzieć... nie byliśmy najmocniejsi... ^^ Tydzień później zaczęła się nasza "kariera" na
ClanBase - w inauguracyjnym meczu wygraliśmy z holenderskim klanem DAC 2:0. Potem już nie było tak łatwo... Klan wzbogacił się o nowego membersa - dołączył do nas
Kris (qmpel
MoWy) i już w szóstkę pogrywaliśmy na zagranicznych serwerkach. Graliśmy "w kratkę" raz wygrywając, raz przegrywając, ale w
lato 2002r. ciemne chmury nadciągnął nad klan - najpierw straciliśmy stronkę i forum, potem "po angielsku" opuścili nas
Kris i
MoWa (no comment). W czwórkę wiele zwojować nie mogliśmy i nastał Wielki Sezon Ogórkowy - oficjalnie wpadliśmy w hibernację pod koniec
sierpnia 2002r., choć tak naprawdę zaczęła się ona pod
koniec lipca. W
lipcu też zakończył swój żywot
Platoon - Attack of the Hussars! (pełna nazwa), a rozpoczął
Central Europe Recon Team (zmieniliśmy tylko nazwę). Nastąpił czas "lizania ran" i reorganizacji. Udało nam się znaleźć miejsce na stronkę z wszystkimi wymaganymi "gadżetami" (php, mySQL, CGI) i
Set wziął się do roboty - zaprojektował i wykonał design, który przez rok praktycznie pozostał niezmieniony. Wraz z nowym rokiem szkolnym ruszyła nowa stronka, skład
CERT zasilili też nowi membersi - dwóch wymiataczy CS-a (
Duszołap i
sąsiad) i jeden total nOObie o ślicznie brzmiącej xywce
mięcho ^^, jednak przypłaciliśmy to stratą jednego z naszych czołowych graczy -
Seta. Powody dla których nas opuścił
Set są znane chyba tylko jemu, a ja nie zamierzam spekulować. Tak czy inaczej wraz z nadejściem
jesieni zaczęliśmy coraz liczniej nawiedzać zagraniczne serwery (szczególnie
SwedGhost) co zaowocowało pozyskaniu dwóch dobrych graczy -
Angel'a i
No Name'a i z nadejściem
października zapadła decyzja o wyjściu z hibernacji. Mieliśmy w tym momencie już całkiem sporą gromadkę aktywnych klanowiczy i z wiarą siebie wróciliśmy na ladder, szczególnie że pozyskaliśmy następnego killera z Bartoszyc - do
Angel'a i
No Name'a dołączył
Cerber74. Powrót raczej do udanych nie należał, a przez następne dwa miesiące to cieszyliśmy się ze zwycięstwa, to przełykaliśmy gorzką pigułkę przegranej...
Dzień drugi
Zimne listopadowe wieczory służyły pogrywaniu na serwach, zaczęliśmy też coraz poważniej myśleć o jakimś własnym serwerku. W p
aździerniku przez krótką chwilę cieszyliśmy się własnym serwem załatwionym przez
Yoga, ale z przyczyn bliżej nieokreślonych padł na pysk... (tak samo jak nasza strona ^^) W tym czasie trwały zaawansowane rozmowy
capri'ego i
mięcha o postawienie serwerka u nich w firmie, jednak było sporo przeszkód natury technicznej, a serwerek więcej nie stał, niż stał. Długie wieczory dawały dużo czasu wolnego i kilka "średnich" pomysłów - jednym z nich było stworzenie
Rady CERT - pomysł w założeniach dobry, jednak tylko teoretycznie - wtedy jeszcze wierzyliśmy w kilka dziwnych rzeczy np. że
do wygrania jest potrzebna taktyka ;/ Jesienną porą powiększyły się szeregi
CERT o kolejnych membersów - dołączył nasz znakomity krasnolud -
Gimli71, oraz dwóch tajemniczych bliźniaków
KeeKee i
MeeMee ;/ Nie wszystkim na początku było wiadome któż to taki, ci co wiedzieli kto to, wiedzieli też że
nadeszła nowa era w dziejach
CERT. Oczywiście tajemnicy długo nie dało się utrzymać i szybko było wiadomo, że bliźniaki to
Markiz i
Jools - jedni z najlepszych graczy w
Ghost Recona nie tylko w
Polsce, ale i w
Europie. Na
przełomie listopada i
grudnia zorganizowaliśmy
mini zlocik CERT w Bartoszycach - w jednym miejscu zebrało się pięciu
CERTów (
Cerber74,
Angel,
No Name,
mięcho i
capri) - żal było wyjeżdżać, była naprawdę dobra biba :D. Nadszedł
grudzień i przystąpiliśmy do zdecydowanej kontrofensywy na
ClanBase - rozegraliśmy dwanaście meczy i wszystkie wygrane!
Dni chwały CERT, i zamieszania na ClanBase. My znaliśmy powód naszego niesamowitego wzrostu skill'a, Europa nie, - atmosfera zrobiła się lekko "nieświeża".
Nowy Rok przywitaliśmy dziwną porażką, chwilę później zdecydowaliśmy się na następną hibernację - z lekko nieświeżej atmosfery zrobił się swąd - żeby dać chwilę skołatanym nerwom musieliśmy chwilę odpocząć. Żegnamy się z
Cerberem, którego życie zmusza do większego zainteresowania się własnym losem. Chwilowo też zaczynamy walczyć o wolność na planecie Ziemia i zmieniamy nazwę na
Central Europe Recon Team FREE TIBET!! lol
Dzień trzeci
W uśpieniu zajęliśmy się własnymi sprawami - na
początku stycznia na stałe zagościł na
The All-Seeing Eye nasz serwerek -
CERT STRONGHOLD, jak również
Yog postawił
forum, które rozrastało się z dnia na dzień i obecnie jest już całkiem sporym
forum mającym wielu wiernych użytkowników. Mając własny miejsce do bojów pogrywamy friendly mecze i spijamy pivko czekając na ocieplenie klimatu. Klimat może i się nie ociepla za bardzo, ale trochę topnieją lody na
ClanBase i wracamy do oficjalnych rozgrywek znowu siejąc postrach w drabince. Przyjmujemy nowych klanowiczy - dołączają
Hop_Siup i
tytus - pierwszy zasłynie kilkoma nigdy nie skończonymi opowieściami, drugi pokazuje
CERT jak wygląda żywot pantofelka ;/ W
lutym mamy chyba szczytową formę - zajmujemy
pierwsze miejsce na
ClanBase w
ClanBase GR SIZ, ruszamy na ladderze
ClanBase GR RIZ, zaczyna się
ClanBase GR Open Cup Spring 2003 gdzie wychodzimy z
pierwszego miejsca w
grupie. W
połowie lutego wraca do nas syn marnotrawny o nicku
Set i wszystko jest piękne i różowe ;/ A w
marcu... a w
marcu jak w garncu - notujemy katastrofalny spadek skill'a, przegrywamy mecz za meczem, odpadamy z pucharu... Morale spadają, choć z tych kilku porażek wiele się uczymy, szczególnie jak nauczyć się przegrywać.
Marzec to też miesiąc, w którym rusza
ClanBase GR Nations Cup 2003 -
po raz pierwszy od istnienia klanu zawiązujemy
mały sojusz z
GROMem i budujemy wspólną
reprezentację Polski. W
marcu też dołącza do nas
Keram po długiej i burzliwej debacie (lol - mieliśmy chociaż
jednego rekruta w naszych dziejach =]) i nastaje okres, kiedy to poddajemy się radosnemu koszeniu przeciwnika na serwie tak swoim, jak i na zagranicznych. Zaczyna powoli kiełkować w głowie pomysł zorganizowania
Wielkiego Zlotu CERT. Wstępnie ustalamy datę na
przełom maja i czerwca, aby godnie uczcić
rok istnienia CERT. Szybko się organizujemy -
sąsiad zaprasza do siebie na
Mazury, my wpraszamy się do
sąsiada. Od
maja znowu zaczyna się
złoty okres CERT - po dwumiesięcznym spadku formy
wracamy na szczyty drabinki i pełni entuzjazmu oczekujemy na
ZLOT.
Dzień czwarty
1st CERT Meeting !!! - pierwszy zlot klanowiczów - chyba bez przesady mogę śmiało napisać, że było to
wydarzenie roku. Jak było? Ech... szkoda że to faceci...
Poczytajcie tu - co ja będę się rozpisywał, wystarczy tylko powiedzieć, że na zlocie było
12-tu klanowiczów: Angel, capri, Cerber74, Gimli71 (z Anią), Jools, KeeKee, Keram, leon, mięcho, No Name, sąsiad, Yog. ZLOT dodał skrzydeł team'owi - zaraz po powrocie wskoczyliśmy
po raz kolejny na
pierwsze miejsce na
ClanBase, choć stało się jasne, że nie wynik trzyma nas w kupie i nie miejsce w drabince, ale coś zupełnie innego i mniej uchwytnego. Tuż
po zlocie witamy następnego chcącego poznać "jak to jest" i tak w szeregach
CERT ląduje
Kirkegaard (znaczy
Kirq ;p).
Sezon letni wbrew pozorom nie przesypiamy jak to miało miejsce
rok wcześniej, choć trzeba przyznać, że ladder się trochę zahibernował i były momenty, że nie bardzo było z kim grać. W
lipcu przywitaliśmy naszego najmłodszego obecnie stażem klanowicza -
kroll'a, i tego samego miesiąca odbywa się
następny mini zlocik, tym razem w kwaterze głównej
mięcha, gdzie na gościnnych występach zebrali się
Gimli z Anią, mięcho, kroll, tytus no i ov korz
ja :D. Na chwilkę też wpadliśmy z rewizytą [
capri] z
mięchem do
Stolicy do
Gima nawiedzając po drodze
Yoga i jego
koty... W
lipcu też inicjujemy
po raz kolejny akcję (nawet zauważoną na
ClanBase) niepodległościową dla
Tybetu i zaczyna obowiązywać na kilka dni nowa nazwa klanu -
Free TIBET !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! ;/
Sierpień wita nas "mało fajną" wiadomością -
Set po raz kolejny decyduje się na opuszczenie naszych szeregów i powrót do "starych przyjaciół" ze szwedzkiego klanu
VK. W
połowie sierpnia polska drużyna Ghost Recona (
CERT +
GROM) zdobywa
po raz pierwszy w historii naszego kraju
mistrzostwo, pokonując w finale Francję 2:0. A my? A my ciągle przesiadujemy na
mIRC'u, gadamy głupoty, gramy mecze, rozmyślamy jakby tu zobaczyć swoje mordki może jeszcze
tej zimy. Czasem nawet udaje nam się podjąć jakąś decyzję - np. transfer mistrza od machania latarką z zaprzyjaźnionego klanu
Jedi Knight (V3T) do naszych szeregów - welcome
Milo. Chyba
po prawie półtora roku tak naprawdę zrozumieliśmy o co w tym wszystkim chodzi, a
historia nie kończy się w tym miejscu - my dalej ją piszemy...
Dzień piąty
Puchar trwa... trwa z "przygodami" do jakich można zaliczyć mecz z klanem
Shattered Dreams - zagłębiać się nie będę, ale na pewno będzie to mecz, którego dłuuuugo nie zapomnimy =] Tak w Pucharze, jak i w lidze właściwie nie ma przeciwnika na nas - systematycznie przegrywamy tylko z klanem
Rage, ale finowie w tym okresie chyba byli nie do ogrania.
Na początku października CERT obserwuje kolejny powrót syna marnotrawnego o nick'u
Set, choć powrót to tylko teoretyczny -
Set wybrał nie tą szkołę co trzeba i był lekko zajęty nauką (plotki głoszą, że to nie nauka, tylko
pani Setowa, ale kto by w to wierzył ^^). Nasz dobra passa trwa do ćwierćfinałowego meczu w Pucharze, w którym to spotykamy się z naszym odwiecznym, pechowym (dla nas) przeciwnikiem - polskim klanem
GROM. No i znowu szczęście się od nas odwróciło i odpadliśmy z
Open Cup'a tak jak poprzednim razem w ćwierćfinałach. Ta przegrana i dwie następne w lidze zapowiadały nadchodzący kryzys - i tak się stało.
Leon w akcie desperacji dezintegruje
Ghost Recon'a ze swojego hdd i zostawia swoje "owieczki" na pastwę wilków w zbliżającym się
Nations Cup'ie =]
W tym czasie rusza
ladder 2v2, gdzie
Hop z
KeeKee'm postanawiają ustanowić rekord rezegranych meczy i z hasłem:
"35 meczy w 30 dni" ruszają do boju. Plan wykonali i po blisko 40. rozegranych meczach zostają liderami ligi.
CERT po kolejnej przegranej ze szwedzkim klanem
SwE X zapada w hibernację na obu ladderach (bez
leona nie potrafimy
GRać ;p), i pamiętam komentarz naszego cl-a po tym meczu: "
jeżeli przegraliście ze szwedami, to znaczy, że już wam się nie chce GRać". Mecze w
NC toczą się już tylko siłą rozpędu i choć wygrywamy i z grupy wychodzimy na pierwszym miejscu, to czuć w powietrzu, że chyba potrzebujemy przerwy. W tym czasie na półkach sklepowych na zachodzie pojawia się nowa gierka -
Hidden & Dangerous 2 - dla części
CERT zaczęła się
Nowa Era, część "prychnęła" na nowy produkt, część założyła "ignora" na wszelkie informacje nt. tej gierki =] Problem pojawił się przy próbie grania online, gdyż wymagała ona oryginalnego numeru seryjnego, z którym mieliśmy małe kłopoty ;D
Od połowy listopada (do dnia dzisiejszego ^^) losy
CERT zaczęły toczyć się trzema drogami:
Ghost Recon,
Americas Army: Operation i
Hidden & Dangerous 2.
Ghost Recon - pogrywali wszyscy, ale już tylko "4 fun" - wyjątek to
ladder 2v2 (z
Hopem i
KeeKee'm w roli głównej) i rozgrywki w
Nations Cup (dwa kolejne mecze przegraliśmy i osiedliśmy na
czwartym miejscu w
Europie - zabrakło wsparcia ze strony członków klanu
GROM, którzy też zaczęli mieć wewnętrzne problemy). Po
GRać zawsze fajnie, ale nie wróżę powrotu na
ClanBase;
AA:O - duża część
CERT choć przez chwilę przysiadła przy tej grze, części się spodobała, część wyraziła się lekko niepochlebnie o tym produkcie, pozostało tak, że spora część
CERT pogrywa w tą gierkę, ale raczej ekipy się z tego nie zmontuje...
H&D2 - ta gra ma od początku "
pod górkę" - na dzień dzisiejszy
nie jest dostępna w Polsce,
ClanBase mimo ponad stu trzydziestu podpisów pod petycja nie może otworzyć laddera (jakieś "problemy techniczne"), a dla sporej części
CERT H&D2 ma dwie co najmniej wady: trzeba kupić oryginał, rozgrywka jest za bardzo arkadowa.
I tak "dopadł" nas
Nowy Rok, a wraz z nim kilka istotnych zmian, szczególnie dla
mnie,
mięcha i
snail'a - radosną gromadką wynajeliśmy chatę i na co dzień mam nieprzyjemność oglądać te parszywe ryje ^^
Nasz
Stronghold w
połowie stycznia stał się ulubionym miejscem graczy z całego świata, niestety z przyczyn technicznych byliśmy zmuszeni zamknąć
serwer Ghost Recon'a, ale w to miejsce są dwa inne:
Jedi Knight: Jedi Academy (dla
V3T) i dedykowany serwer
Hidden & Dangerous 2.
Od początku było wiadomo, że to tylko kwestia czasu, aby zorganizować jakąś
CERTową imprezkę w naszej nowej
HeadQuarter, i nie minął miesiąc jak zagościł u nas trzon sił
CERT (niestety kilku lamek zabrakło, ale mam nadzieję że to nadrobią =]). Jak było nie będę się rozpisywał, szczególnie, ze krótka relacja jest do poczytania
tu, wiem, że bardzo miło było ogladać te wszystkie mordki w jednym miejscu o jednym czasie =]
Czekamy też na decyzję
ClanBase o wiosennym
Pucharze Ghost Recon'a (hehehe... nawet się zapisaliśmy =]), ale raczej do niego nie dojdzie (za mała ilość klanów się zgłosiła). No i mamy nowego membersa - nasz fiński przyjaciel
Oso dołączył do naszych szeregów ^^
Co dalej? No jak to co? Kończy się dzień piąty (wypada, że to piątek ^^), a przed nami
WEEKEND!!! :D
Dzień szósty
To była wyjątkowo długa "sobota", choć nie obfitowała w jakieś szczególne wydarzenia (no, może kilka by się znalazło :F). Wbrew pozorom "sobota" była pracowita dla klanu - mimo wcześniejszych wątpliwości na początku lutego
CERT zapisał się do laddera
America's Army: Operations i trochę niespodziewanie jednak doszło do rozgrywek
Ghost Recon Open Cup Spring 2004. Mieliśmy więc przed sobą mecze w dwóch ladderach i nie można ich zaliczyć do najbardziej udanych:
-
GR Open Cup - start wymarzony: w pierwszym meczu spotykamy się z weteranami sceny - klan
DBK i wbrew wszelkim przewidywaniom (cztery miesiące przerwy) wygrywamy pierwszy mecz. Miłe złego początki i potem jest już tylko gorzej: przegrana z włoskim klanem
Tanatos i fiński
MCH pieczętuje nasz los w tej edycji Open Cup'a.
-
AA:O - dzień przed ostatnim meczem w
GR Open Cup przystępujemy do rozgrywek w tej "drabince" i dzielnie walczymy przez następne trzy i pół miesiąca raczej z miernymi wynikami ^^
Chwile później powstała w końcu drabinka
Hidden & Dangerous 2, ale to już było zdecydowanie za późno dla
CERT i nie zaczęliśmy poważniejszych rozgrywek, a całą winą można spokojnie obarczyć
ClanBase,
twórcę gry i
polskiego wydawcę. Tak czy inaczej gra ta nie wypłynęła na "szerokie wody", a my zainteresowaliśmy się bliżej
AA:O. W związku z rozpoczęciem rozgrywek w
AA:O wspieramy się graczami z
V3T przyjmując w nasze szeregi na początek szefa tego bałaganu kryjącego się pod nick'iem
snail, chwilę później dołącza do nas
Rafałek a'ka Rav76, a na koniec werbujemy do naszej radosnej gromadki
zet'a (no, w końcu jest ktoś starszy ode mnie :F).
America's Army okazuje się być jednym, wielkim nieporozumieniem: dziwny i niezrozumiały system wybierania map (zatwierdzasz "w ciemno" mapę na której przyjdzie grać - w sumie OK, ale nie w tej grze, gdzie 95% rozgrywek na mapach polega na leżeniu na cycach - patrz np. mecz z
Ghost Priests), zrąbane
'community' i wszechobecność Polaków (eee... rzecz jasna nie chce uogólniać, ale dostępność tej gry i jej popularność powoduje napływ nieograniczonej ilości trollów i innych jaskiniowców ^^) nie gwarantowały ani emocji, ani dobrej zabawy. Dość szybko pojawiły się głosy o jak najszybszej ucieczce z tych rozgrywek, bo nic mądrego one nie mogły wnieść w nasze jakże bogate i ciekawe życie, co też w
czerwcu 2004r. zrobiliśmy z ulgą i przyjemnością ;))) Jako klan zaprzestaliśmy oficjalnych spotkań i zajęliśmy się lataniem po
'piaskownicy' jako
'fristajlerzy' (hmmm... dziwnie brzmi =]).
Z bólem musze przyznać, że do oficjalnego spotkania klanu nie doszło, ale coś ciężko było się zorganizować w zeszłe wakacje - cały czas było
"pod górkę" i nijak nie szło dopasować terminu spotkania. Co prawda małe i nieoficjalne spotkanie było (
Gim z
Anią i
Inką nawiedzili północne rejony naszego kraju), ale to tylko kropla w morzu. Przy którymś z kolei lolu ustaliliśmy, że następny zlot w...
Lublinie -
leon już się cieszy ^^
Gdzieś w okolicach wakacji rozpoczęły się prace nad nową stroną (wynik półrocznych zmagań
KeeKee'ego i
leona można od niedawna podziwiać :D), jak również siłami
CERT i
V3T doprowadziliśmy
Stronghold do stanu obecnego i jest to chyba najmocniejszy z możliwych serwer gier przy tak śladowych inwestycjach jakie zostały poczynione - tu po raz kolejny duże podziękowania dla wszystkich, którzy wsparli
'twierdzę' datkami. Lato minęło niepostrzeżenie i bez większych emocji (w ogóle jakiś bezpłciowy był ten 2004 rok ;D), wrzesień przywitał nas kolejnym
cudnym pomysłem
leona, czyli lądujemy po raz kolejny (i chyba definitywnie po raz ostatni - jeżeli chodzi o
Ghost Recon'a) w laddera
Ghost Recon Open Cup Fall 2004. Grupa nie wydaje się być mocna, ale i my nie bardzo pamiętamy o so choziii w tej grze, więc wygarniamy baty i bez zbędnych emocji żegnamy się z
Pucharem - może kiedyś się dorobimy tego pucharka przy
CERT na
CB :D
I nastała
stagnacja: rok na jednej mapie w
AA:O (
Sandstorm) to wynik niezwykły i godny uwagi, ale chyba nie wnoszący zbyt wiele do życia klanowego, cieszymy się radością posiadaczy konsol, że mogą sobie już z uśmiechem na twarzy giercować w
Ghost Recon 2 - my ciągle czekamy na coś bardziej oficjalnego ze strony
UBI nt.
wersji na PC, trwają prace nad nowym wyglądem forum, dopieszczeniem strony i przebudowie panelu administracyjnego, ale to wszystko mało... nuuuuda [ziew] :F Zaczynamy
niedzielę i będzie to
typowa niedziela - na bank nic się większego nie wydarzy, wszyscy wentyl do góry i czekamy na
GR2. W oczekiwaniu będzie nas wspierał nowo-stary klanowicz -
Wedge - się uparło bydle ziewać z nami - jak tam se chce, ja zaczynam następne pół roku lenistwa i oczekiwania, aż
UBI ruszy wora ;D
capri
14 styczeń 2005r.
c.d.n.